Większość ludzi nie ma problemu z poznawaniem nowych osób.
Znacznie trudniejsze okazuje się coś zupełnie innego.
Pokazać siebie.
Nie tę wersję, która dobrze wypada.
Nie tę, która wszystko kontroluje.
Nie tę, która zawsze wie, co powiedzieć.
Tylko prawdziwego siebie.
To właśnie wtedy pojawiają się obawy.
„A jeśli pomyśli, że jestem dziwny?”
„A jeśli mnie oceni?”
„A jeśli pokażę za dużo?”
Kilka lat temu, poznając podejście RO-DBT, zwróciłam uwagę na coś, co bardzo mnie zaskoczyło. Jednym z jego elementów jest świadome pokazywanie przez terapeutę własnego człowieczeństwa. Nie po to, żeby opowiadać o sobie ani przenosić uwagę na swoje doświadczenia. Chodzi o coś zupełnie innego – o pokazanie, że zawstydzenie, niepewność czy popełnianie błędów są naturalną częścią życia każdego człowieka.
Pamiętam, jak bardzo różniło się to od wcześniejszego sposobu myślenia o roli terapeuty.
Zaczęłam stopniowo wprowadzać takie krótkie momenty do swojej pracy.
I zauważyłam coś, czego się nie spodziewałam.
Grupa nie traci zaufania do terapeuty. Dzieje się coś zupełnie odwrotnego.
Ludzie zaczynają słuchać z większą uwagą. Atmosfera staje się spokojniejsza.
A chwilę później sami zaczynają mówić o swoich doświadczeniach.
Okazuje się, że grupa nie potrzebuje terapeuty, który sprawia wrażenie osoby idealnej.
Potrzebuje człowieka, przy którym można zobaczyć, że niepewność, zakłopotanie czy zawstydzenie nie są czymś, czego trzeba się bać.
To buduje zaufanie.
I daje zgodę, żeby samemu nie być idealnym.
Myślę, że podobnie dzieje się również poza gabinetem.
Bardzo często zamiast budować bliskość, budujemy wizerunek.
Opowiadamy o sukcesach.
Ukrywamy porażki.
Żartujemy zamiast powiedzieć, że jest nam przykro.
Mówimy, że wszystko jest w porządku, choć wcale tak nie jest.
Nie robimy tego dlatego, że jesteśmy nieszczerzy.
Najczęściej robimy to dlatego, że chcemy chronić siebie.
Bo doświadczenie nauczyło nas, że pokazanie swojej słabości może wiązać się z krytyką, odrzuceniem albo zawstydzeniem.
Paradoks polega na tym, że właśnie to, co ma nas chronić, często najbardziej oddala nas od innych ludzi.
Trudno zbudować bliską relację z kimś, kto nigdy nie pokazuje, kim naprawdę jest.
I trudno poczuć się naprawdę poznanym, jeśli przez cały czas pokazujemy tylko tę część siebie, którą uważamy za bezpieczną.
Nie oznacza to oczywiście, że powinniśmy opowiadać każdemu o wszystkim.
Bliskość nie polega na braku granic.
Polega na tym, że krok po kroku odważamy się pokazać drugiej osobie również swoje wątpliwości, niepewność, zakłopotanie czy błędy.
To właśnie wtedy często okazuje się, że druga osoba nie odwraca się od nas.
Wręcz przeciwnie.
Zaczyna czuć się bezpieczniej.
Bo nie rozmawia z kimś idealnym.
Rozmawia z człowiekiem.
Kiedy jedna osoba odważa się zrobić mały krok, druga często odpowiada tym samym.
To dlatego prawdziwa bliskość rzadko rodzi się podczas perfekcyjnie przeprowadzonej rozmowy.
Znacznie częściej pojawia się wtedy, gdy ktoś powie:
"Ja też czasem tak mam."
Albo:
"Jest mi wstyd..."
To krótkie momenty.
Ale właśnie one często sprawiają, że przestajemy czuć się sami.
Tak.
Nie dlatego, że przeczytamy kolejny artykuł.
Relacji uczymy się przede wszystkim poprzez doświadczenie.
Doświadczając, że można powiedzieć o sobie trochę więcej i nie zostać wyśmianym.
Że można przyznać się do błędu i nadal być akceptowanym.
Że można być sobą i nie stracić relacji.
To właśnie takie doświadczenia stopniowo zmieniają sposób, w jaki myślimy o sobie i o innych.
Każdy z nas czasem boi się odrzucenia czy oceny.
Jeżeli jednak od lat unikasz bliskości, trudno Ci zaufać innym, często czujesz się samotny lub masz poczucie, że w relacjach odgrywasz rolę zamiast być sobą, warto przyjrzeć się temu bliżej.
Czasami wystarczy jedna rozmowa.
A czasami potrzebne jest miejsce, w którym można stopniowo doświadczać, że bliskość nie musi oznaczać zranienia.
Bo być może właśnie dlatego budowanie bliskich relacji jest jedną z najtrudniejszych, ale też jedną z najważniejszych umiejętności w życiu.
Nie zaczyna się od znalezienia odpowiednich, najbardziej błyskotliwych słów. Zaczyna się od odwagi, żeby pokazać siebie.